Historia jednego projektu

Cześć !
Dawno mnie tu nie było a to z prostego względu brak czasu lub nic ważnego czym bym chciał się z wami podzielić.
Pomyślałem  aby opowiedzieć wam pewną historię , ponieważ większość nie wie jak powstają rzeczy które wykonuję. Przeważnie udostępniam już gotowe projekty ponieważ w wirze tworzenia zapominam o całym świecie , czasami czuję się jakbym był tylko narzędziem do wykonania a pomysł już jest i sam nie wiem skąd się bierze. Trudne do opisania 🙂 W wielu realizacjach zapominam o robieniu zdjęć itp ale tym razem udało mi się to uwiecznić a to historia jednego z tych projektów :

Otrzymałem plaster drewna od mojego najlepszego przyjaciela którego serdecznie pozdrawiam (Ty wiesz że o Ciebie chodzi). Kawałek drzewa został ścięty w Norwegii a następnie eksportowany do Polski gdzie leżał na magazynie w jednej z Białostockich firm. Nikt o nim nie pamiętał przez 3 lata i nikomu nie był potrzebny.Także dobrze wysezonowany. W sumie to może nawet przeszkadzał bo to jednak kawał drewna o średnicy 75 cm , grubości 10cm i wadze około 50kg. Dla jednych może to opał ale ja zobaczyłem w tym potencjał 🙂

Trafił w moje ręce . Pierwsze co trzeba zrobić to oczywiście go wyrównać . Tylko jak to zrobić bez specjalistycznych maszyn i narzędzi ? A więc zrobiłem taki planer z materiałów na warsztacie. Może dobrze nie wygląda ale pełni swoją funkcję 😀  Umocowałem plaster na stole roboczym , podsadziłem drewniane kliny aby się nie bujał a po bokach stołu przykręciłem listwy o równej wysokości tak aby były delikatnie wyższe od obrabianego materiału .

Wsadziłem frezarkę w prowadnicę i przesuwając elektronarzędzie prawo -lewo zacząłem równać . Zbiór frezowania ustawiłem na około 6mm głębokości tak aby łatwiej szło bo mam tylko frezarkę o nie dużej mocy i frez fi 12mm 🙂 Plaster był bardzo nie równy więc w jednym miejscu frez nie stykał się z powierzchnią drewna a w drugim tak . Stopniowo zmieniałem głębokość frezowania aż do uzyskania równej powierzchni. Trochę mi to zajęło 😀

 

Analogicznie wykonałem czynność z drugiej strony a następnie wyszlifowałem . Wtedy dopiero ukazała się faktura i usłojenie drewna.

Zacząłem usuwać korę z brzegów aby uniknąć niechcianego lokatora 😀 Tylko w przypadku impregnacji czymś co nie przepuszcza powietrza można zostawić korę np żywicą epoksydową. Nie chciałem tego robić w tym przypadku ponieważ wcześniej wykonywałem takie projekty.

Materiał już wyrównany i widzę jak to wygląda. Naturalne pęknięcie podczas schnięcia musiałem czymś zabezpieczyć aby nie poszło dalej. Zalać żywicą ? Zbyt proste. Drewniane muszki-kliny ? Już robiłem – moje myśli podczas odkręcania frezu kluczem. Wtedy ciach pomysł ! A dlaczego nie kluczem ? Kto mi zabroni ? 😀 Jak najbardziej spełnia swoją funkcję dzięki rozszerzeniom na końcu klucza . Klinuje się i pęknięcie nie pójdzie dalej . Zatem do dzieła !

Wziąłem trzy klucze różnej wielkości. Położyłem , odrysowałem kształt, zmierzyłem grubość klucza(każdy innej grubości) i na tą głębokość ustawiłem głębokość frezowania. Wyfrezowałem miejsce pod klucz tyle ile dałem radę . Frez jest okrągły więc tam gdzie nie mogłem podejść frezarką to wycinałem za pomocą dłuta . Analogicznie zrobiłem z dwoma pozostałymi kluczami. Posmarowałem klucze mocnym klejem a następnie wbiłem je w przygotowane otwory młotkiem przez deskę tak aby nie uszkodzić drewna. Ubytki w sękach uzupełniłem czarną żywicą epoksydową, której nadmiar zeszlifowałem po tygodniu. No i dobra blat jest gotowy. Tylko co z nogami ?

Pojechałem do sklepu narzędziowego po farby, wkręty i różne materiały eksploatacyjne. Na wejściu były ułożone trzonki do siekier . Znów myślę czemu nie zrobić nóg do stolika z trzonków do siekier ? 😀 Po krótkiej analizie wziąłem 3 sztuki. Zajechałem na warsztART , skróciłem trochę te trzonki odrysowałem kształt tak aby można było je wcisnąć w blat. Odpaliłem frezarkę i jazda. Dopiero jak byłem cały w wiórach to zauważyłem , że nie jestem w ciuchach roboczych 😀 Wykonałem 3 otwory.

Wziąłem trzonki , przeszlifowałem papierem ściernym, obkleiłem taśmą malarską i pomalowałem farbą akrylową na biało do taśmy a reszta została w kolorze naturalnym. Jeden trzonek pomalowałem odwrotnie. Następnie w otworach które wykonałem zrobiłem otwory pod kołek fi 8mm i tak samo w trzonku . Farba schnie więc myślę , że jest chwila aby się przebrać. Sam już nie wiem po co skoro zostało tylko wcisnąć i wkleić nogi w przygotowane miejsca 😀 Akrylowa farba bardzo szybko schnie więc pół godziny później były już suche .

 

Zatem posmarowałem klejem i wbiłem nogi w przygotowany otwór o głębokości 4cm z dodatkowym kołkiem. Zostawiłem na noc ściśnięte ściskami stolarskimi 🙂

Taaaadam stolik prawie gotowy zostaje tylko podszlifować tu i tam oraz  zabezpieczyć  całość lakierem akrylowym. Wykonałem tą czyność 3 krotnie z delikatnym szlifowaniem papierem ściernym o gradacji 320 między warstwami 🙂 Czas realizacji tego projektu około tygodnia 🙂

Stolik kawowy gotowy. Czas na zdjęcia profesjonalne 😀 Tło fotograficzne rozłożone , lustrzanka pożyczona od siostry(dzięki wielkie !), reflektor budowlany przerobiony na flashboxa. No to pstryk i foteczki :

Historia jednego projektu . A jaka kryje się jeszcze historia tego drzewa przed ścięciem ? Ile czasu rosło ? Ile musiało pokonać przeciwności losu aby się nie złamać? Na te pytania nie znam odpowiedzi ale myślę , że w każdym z nas jest ciekawa historia o której świat nie ma pojęcia tak jak z tym kawałkiem! Dzięki , jeżeli udało Ci się dotrwać do tego momentu to zostaw po sobie ślad a jeżeli masz jakieś pytania,sugestie lub anegdoty to śmiało pisz!

Welcome in my world ! Peace ! 🙂

Oznaczone , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *